Co jest przyczyną zaburzeń lękowych?

Co jest przyczyną zaburzeń lękowych?

Część naukowców twierdzi, że powtarzające się ataki panicznego lęku są uwarunkowane genetycznie. Inni badacze postrzegają te stany jako zaburzenia dotyczące zachowania. Dla niektórych osób zmagających się z lękiem lub napadami paniki diagnoza, że ich przypadłość jest dziedziczna, oznacza „wyrok dożywocia”. Ogarnia ich poczucie, że znaleźli się w sytuacji bez wyjścia, i nierzadko rezygnują z próby leczenia się. Inni, otrzymując wiadomość, że ich problem ma podłoże genetyczne, czują ulgę, ponieważ takie wytłumaczenie ich zachowania uwalnia od wstydu za to, w jaki sposób postępują. Istnieje metoda umożliwiająca przezwyciężenie lęku niezależnie od jego przyczyny oraz uporanie się z jego konsekwencjami. Bez względu na to, jak długo zmagaliśmy się z chorobą, możemy dojść do etapu, w którym nie będziemy odczuwać ciągłego strachu. Terapia poznawczo-behawioralna daje narzędzia, które pomagają wyjść z zaklętego kręgu lęku.

Wpływ otoczenia

Jakie środowisko najbardziej sprzyja rozwojowi zaburzeń lekowych?

Może zostaliśmy wychowani przez zbyt wymagających rodziców czy opiekunów, których wygórowane oczekiwania ukształtowały w nas poczucie, że nic nie potrafimy zrobić dobrze lub w ogóle do niczego się nie nadajemy. Z drugiej znów strony, nasi rodzice mogli być zbyt opiekuńczy, przez co wpoili nam przekonanie, że nie poradzimy sobie bez czyjejś pomocy. Mogliśmy również czuć się zaniedbani lub odrzuceni.
Wielu z nas, którzy kiedykolwiek zmagaliśmy się z napięciem i strachem, pochodzi z rodzin patologicznych. Część dorastała w domu alkoholików i przez to już w bardzo wczesnym wieku doświadczyła, co znaczy ciągły strach. Będąc dziećmi, nieustannie żyliśmy nad przepaścią, nie wiedząc, co przyniesie następny dzień. Żyliśmy w świecie, który nie był ani bezpieczny, ani uporządkowany. Źle traktowani, czuliśmy się bezbronni i coraz bardziej niepewni. Na własny użytek wypracowaliśmy takie metody obrony, jak unikanie innych, skrywanie prawdziwych uczuć i nieustanną potrzebę, aby mieć się na baczności.

Wpływ stresu

Wielu z nas doświadczyło różnego rodzaju stresu jeszcze zanim zaczęliśmy odczuwać pierwsze poważne objawy zaburzeń lękowych. Niektórzy przebywali w stanie tak silnego zdenerwowania, że nie potrafili nad nim zapanować. Ci spośród nas, którzy cierpią na zaburzenia lękowe, często uciekają się do różnych sposobów radzenia sobie ze stresującymi wydarzeniami. Jednak przeważnie te metody jedynie pogarszają sytuację. Stawiamy sobie ogromne wymagania, powtarzając, iż nie możemy się poddać i że skoro inni świetnie dają radę w konkretnej sytuacji, dla nas również nie powinno być to problemem.

Ale im bardziej staramy się nie przejmować jakimś zdarzeniem tym bardziej jesteśmy podenerwowani, a sytuacja, w jakiej się znajdujemy, staje się źródłem coraz większego napięcia.

Wielu ludzi zmagających się z zaburzeniami lękowymi przeżyło ciężką chorobę, śmierć bliskiej osoby, stratę przyjaciela, rozstanie, rozwód przeprowadzkę lub inne podobne wydarzenie.

Utrata kogoś lub czegoś zdaje się najczęstszą przyczyną naszych kłopotów.

Lęk przed rozłąką z kimś bliskim lub samotnością może być echem podobnych obaw z dzieciństwa. Część z nas doświadczyła rozterek wynikających z osłabienia więzi emocjonalnych, szczególnie tych łączących nas z rodzicami. Niezwykle częste są problemy wynikające ze zbytniej zależności od innych lub ze strachu przed byciem porzuconym. Zazwyczaj nie potrafimy dostrzec różnicy pomiędzy samotnością odczuwaną na skutek straty bliskiej osoby a wyizolowaniem, jakie towarzyszy nam podczas jazdy autostradą. Nie jesteśmy w stanie dostrzec, że oba te wypadki wywołują w nas takie same obawy, mimo że są czymś innym. Stres związany z utratą kogoś ważnego jest dla nas zrozumiały, lecz nikt nie zdołałby nas przekonać, ze nie należy wpadać w panikę podczas jazdy autostradą.

Wpływ emocji

Naszym typowym odruchem jest próba pozbycia się negatywnych emocji.

Nie akceptujemy wszystkich naszych odczuć, bez względu na to, czy są one negatywne czy też nie.

Jednak niezwykle ważne jest, aby nie wstydzić się swoich emocji, niezależnie od tego jakie mają zabarwienie, ponieważ niedopuszczanie ich od siebie wzmaga napięcie. W bardzo typowy dla nas sposób interpretujemy nawet najprostsze myśli: wydają nam się złe, śmieszne lub pozbawione sensu.

Powtarzamy sobie, że musimy być silni, by nic poddawać się negatywnym odczuciom, takim jak rozpacz czy strach.

Im bardziej nie chcemy dopuście jakichś emocji lub pragnień, tym częściej o nich myślimy. Dokładamy wszelkich starań, aby nad nimi zapanować lub w ogóle się ich pozbyć. Jednak to właśnie wysiłek z tym związany jest przyczyną naszej choroby, bowiem nieustanna chęć kontroli i wyeliminowania uczuć to najpewniejsza recepta na potęgowanie się lęku.

Wpływ przeprowadzania rozmów z samym sobą

Ci z nas, którzy są ofiarami zaburzeń lękowych, mają zwyczaj przeprowadzania rozmów z samym sobą, co powoduje przygnębienie i osłabienie poczucia godności. Taka praktyka prowadzi do samoograniczenia się i wywołuje wstyd. Mówimy sobie na przykład: „Nie powinienem myśleć w ten sposób!” lub „To przecież śmieszne!”. Im częściej sobie to powtarzamy, tym łatwiej wzmaga się w nas napięcie, które powoduje, że jesteśmy bardziej podatni na odczuwanie lęku. Nie zdając sobie sprawy z tego, że negatywna samoocena przynosi skutek odwrotny do zamierzonego i tak naprawdę jest wymierzona przeciwko nam, coraz mocniej staramy się stosować jedyne metody, jakie znamy, czyli unikamy innych, próbujemy zapomnieć o problemach czy przesadnie analizujemy każdą sytuację. Im częściej odwołujemy się do tych sposobów, tym bardziej popadamy w kłopoty, a im bardziej popadamy w kłopoty, tym częściej wracamy do naszych metod. Zauważamy, że nasza sytuacja przypomina błędne koło:

Każda rozmowa z samym sobą o wydźwięku negatywnym wywołuje napięcie i na odwrót.

Wpływ dążenia do perfekcji

Dążenie do perfekcji jest częstą przyczyną przyszłych stanów lękowych. Wiele czasu spędzamy, powtarzając sobie, że nie możemy pogodzić się z porażką czy z naszymi przywarami. Stawiając sobie bardzo wysokie wymagania, nierzadko mamy wrażenie, że nigdy nie jesteśmy w stanie zrobić wszystkiego, co zamierzaliśmy lub że w każdym wypadku moglibyśmy naszą pracę wykonać lepiej. Kierujemy się mottem: „Wszystko albo nic” i przez to nie akceptujemy siebie, naszych myśli i uczuć. Nieustannie oczekujemy od siebie coraz więcej. Takimi samymi metodami staramy się sobie radzić z problemem panowania nad lękiem. Nasze strategie zwalczania strachu składają się z wielu elementów, a motywy, dla których się nimi posługujemy, wydają się bardzo logiczne.

Można wyróżnić pięć głównych strategii dążenia do perfekcji:

Stawianie sobie coraz większych wymagań.

Ta metoda zmusza nas do ciągłego wzrostu oczekiwań względem siebie, dla których bodźcami są zazwyczaj takie określenia, jak:

Muszę, powinienem, tak wypada i nie mogę.

Zakładamy, że im więcej będziemy od siebie wymagać, tym łatwiej rozwiążemy nasze problemy. Mówimy sobie na przykład: „Dzisiaj muszę zrobić zakupy na targu! Nie mogę tego odkładać w nieskończoność! I wszystko musi wypaść dobrze! Nie mogę się zdenerwować! Muszę siebie kontrolować, bo w przeciwnym razie stanie się coś strasznego! Nawet nie powinienem myśleć, że mógłbym postąpić niewłaściwie! Byłoby to nie do przyjęcia i naraziłoby mnie na wstyd!

Kto pod wpływem takiego nacisku byłby w stanie zachowywać się naturalnie?

Nic dziwnego, że w takiej sytuacji nawet najprostsze zadania wydają się prawie niewykonalne.

Bezwzględne wykonywanie nakazów.

Ta strategia wynika z zasady „Wszystko albo nic”. Wyobrażamy sobie, że jeśli zostawimy sobie ograniczoną liczbę możliwości do wyboru, podjęcie „najlepszej” decyzji wyda się oczywiste. W ten sposób pozbawiamy się całkowitej wolności wyboru; „Muszę dzisiaj pojechać autostradą i zrobię to z łatwością! Nie mogę się tego bać! Muszę pojechać tam, gdzie zaplanowałam bez omijania dróg, które sprawiają mi trudność!”. Trudno się dziwić, że nie biorąc pod uwagę wszystkich możliwości czujemy się osaczeni przez nasze wewnętrzne nakazy i nie potrafimy podjąć właściwej decyzji, która umożliwiłaby nam rozwiązanie problemu.

Przyspieszanie

Metoda ta wiąże się z przekonaniem, że najlepszym sposobem zrobienia czegoś jest uporanie się z tym tak szybko, jak to tylko możliwe. Nie ma znaczenia, czy w trakcie pracy będziemy się słaniać ze zmęczenia. Nie bierzemy pod uwagę faktu, że często najszybszą drogą do sukcesu jest wykonanie czegoś powoli, ale starannie.

Wszystko pod kontrolą

Ta strategia polega na próbie trzymania w ryzach swoich uczuć i niedopuszczania katastroficznych myśli, które wydają się same nasuwać: „Nie mogę pozwolić, aby cokolwiek wymknęło mi się spod kontroli! Jeżeli tak się stanie, będę tracić panowanie nad sobą, a to byłoby poniżające!”.

Eliminowanie

Z wszystkich pięciu ta strategia zdaje się mieć największy wpływ na nasze postępowanie. Bazuje ona na stosowaniu uników, odciąganiu uwagi, podejmowaniu niechcianych decyzji, wycofywaniu się z życia publicznego, kamuflażu, przeczeniu samemu sobie, analizie każdej sytuacji, ograniczaniu swoich potrzeb oraz innych metod mających na celu „pozbycie się” niechcianych emocji, refleksji czy reakcji. Oczywiście, emocje, refleksje i spontaniczne reakcje są trudne do wyeliminowania, dlatego też próba ich usunięcia wywołuje w nas coraz większy niepokój.

Inne czynniki

Często ogarnia nas wrażenie, że nie mamy wpływu na to, co robimy.

Czujemy się bezbronni i nie potrafimy być równorzędnymi partnerami w naszych związkach. Nie umiemy ustalić granic ani mówić o swoich potrzebach.

Nasze poczucie wartości często zależy od tego, co o nas sądzą inni. Bezustannie zabiegamy o czyjąś przychylność po to, aby poczuć się akceptowanymi lub po prostu, żeby zyskać dobre samopoczucie. Niskie poczucie wartości oraz brak pewności siebie powstrzymują nas przed podejmowaniem ryzyka. Przez to często czujemy się jak w matni. W wielu wypadkach mamy wrażenie, że życie stało się maszyną, nad którą straciliśmy kontrolę. Czując zewsząd naciski, nieomal nie jesteśmy w stanie znaleźć dla siebie czasu, aby się odprężyć. Bez przerwy powtarzamy sobie, że nie zdążymy wykonać swoich obowiązków, nawet tych najprostszych.

Czy wobec tego należy się dziwić, że nie potrafimy zapanować nad swoim życiem, a lęk i poczucie paniki stały się jego nieodłączną częścią?

Udostępniając (poniżej szybka opcja), “lajkując” pomagasz dotrzeć temu artykułowi do większej liczby osób. Jeśli możesz podziel się tym artykułem ze znajomymi.

Konsultacje z psychologiem online

Bez wychodzenia z domu

Psycholog Wojciech Klęk

Witaj! Na imię mam Wojtek, od 2014 roku przewodzę społeczności Świadomie Przez Życie i pomagam ludziom wprowadzać zmiany w życiu poprzez szkolenia oraz sesje indywidualne. W pomocy psychologicznej wspieram klientów w poszerzaniu samoświadomości, przepracowaniu trudnych emocji oraz wypracowaniu nowych, skutecznych metod radzenia sobie z problemami. Pracuje w nurcie poznawczo-behawioralnym, terapii skoncentrowanej na rozwiązaniach oraz ACT. “Sama wiedza nie wystarczy, trzeba jeszcze umieć ją stosować” Kładę nacisk na praktykę, zależy mi by klienci po sesjach wdrażali wyniesioną wiedzę w swoim życiu. Doświadczali i kreowali go swoimi działaniami / brakiem działań, decyzjami / brakiem decyzji. W pracy coacha towarzyszę klientowi w procesie odkrywania jego mocnych stron, ustalaniu celów zgodnych z jego wartościami życiowymi oraz wdrożeniu skutecznych metod działania. Dzielę się swoją wiedzą oraz dostarczam narzędzia, które ułatwiają wprowadzenie pożądanej zmiany. Fascynuję się kulturą Japonii. Praktykuję ZEN – sztukę uważności oraz Kaizen – wprowadzanie zmian małymi krokami. Mieszkam w Krakowie.

KONSULTACJA