Mentalność ofiary – objawy i jak odzyskać sprawczość

Mentalność ofiary to potoczne określenie utrwalonego sposobu myślenia, w którym człowiek koncentruje się przede wszystkim na doznanych krzywdach, niesprawiedliwości i działaniach innych osób, a jednocześnie ma trudność z dostrzeganiem własnego wpływu na dalszy rozwój sytuacji. Może wtedy czuć, że życie jedynie mu się przydarza, inni ludzie decydują o jego samopoczuciu, a podejmowanie kolejnych prób nie ma sensu, ponieważ i tak niczego nie zmieni.

Określenie „mentalność ofiary” nie jest diagnozą psychologiczną ani psychiatryczną. Łatwo też użyć go w sposób krzywdzący: jako etykiety przypisanej osobie, która cierpi, potrzebuje czasu albo mówi o realnej przemocy, zaniedbaniu czy niesprawiedliwości. Dlatego warto od początku rozróżnić dwie rzeczy. Człowiek może rzeczywiście zostać skrzywdzony i nie ponosić odpowiedzialności za to, co mu zrobiono. Jednocześnie może stopniowo odzyskiwać wpływ na to, co zrobi dalej. Odzyskiwanie sprawczości nie polega na obwinianiu siebie za doznaną krzywdę.

Czym jest mentalność ofiary?

Mentalność ofiary można rozumieć jako wzorzec interpretowania wydarzeń, w którym uwaga automatycznie kieruje się na brak wpływu, cudzą winę, niesprawiedliwość i przewidywanie kolejnych rozczarowań. Człowiek może zakładać: „Ludzie zawsze mnie wykorzystują”, „Cokolwiek zrobię, i tak przegram”, „Inni mają łatwiej”, „Nie mogę niczego zmienić, dopóki oni się nie zmienią” albo „To, jak się czuję, zależy wyłącznie od zachowania tej osoby”.

Nie oznacza to, że każde takie stwierdzenie jest nieprawdziwe. Niektóre sytuacje rzeczywiście są niesprawiedliwe, możliwości człowieka bywają ograniczone, a zachowanie innych osób może powodować cierpienie. O utrwalonym wzorcu zaczynamy mówić wtedy, gdy podobny sposób interpretowania obejmuje wiele różnych zdarzeń, utrzymuje się nawet po zmianie okoliczności i prowadzi do rezygnowania z działań, które mogłyby poprawić sytuację.

W tym sensie problemem nie jest samo odczuwanie bólu, złości, bezradności czy potrzeby uznania krzywdy. Problem pojawia się wtedy, gdy poczucie skrzywdzenia staje się jedyną perspektywą, z której człowiek potrafi spojrzeć na siebie, innych i przyszłość. Zaczyna wówczas widzieć przede wszystkim to, co zostało mu odebrane, a coraz rzadziej zauważa zasoby, wybory i niewielkie obszary wpływu, które nadal pozostają dostępne.

Mentalność ofiary nie polega na tym, że człowiek cierpi. Polega na tym, że cierpienie zaczyna definiować jego tożsamość, sposób wyjaśniania wydarzeń i przewidywania przyszłości.

Bycie ofiarą a funkcjonowanie z pozycji ofiary

Bycie ofiarą oznacza, że ktoś rzeczywiście doświadczył krzywdy, przemocy, wykorzystania, oszustwa, zaniedbania, dyskryminacji albo innego zdarzenia, na które nie miał wpływu. Odpowiedzialność za przemoc ponosi osoba, która ją stosuje. Dziecko nie odpowiada za zaniedbanie ze strony rodziców, osoba napadnięta nie odpowiada za decyzję sprawcy, a partner doświadczający kontroli i zastraszania nie powoduje swoim „nastawieniem” przemocy drugiej osoby.

Naturalną reakcją na krzywdę może być szok, lęk, smutek, gniew, poczucie bezsilności, utrata zaufania i potrzeba wielokrotnego opowiadania o wydarzeniu. Człowiek może przez pewien czas nie być gotowy do działania. Potrzebuje wtedy bezpieczeństwa, wsparcia, uznania tego, co się wydarzyło, i możliwości odzyskiwania stabilności we własnym tempie. Nazywanie takiej reakcji „użalaniem się nad sobą” może pogłębiać wstyd i uciszać osobę, która właśnie potrzebuje pomocy.

Funkcjonowanie z pozycji ofiary jest czymś innym. W takim wzorcu początkowe doświadczenie bezradności zostaje przeniesione na kolejne obszary życia. Człowiek może nadal reagować tak, jakby nie miał żadnego wyboru, nawet gdy jego obecne możliwości są większe niż w przeszłości. Może również uzależniać rozpoczęcie zmiany od tego, czy inna osoba najpierw przeprosi, zrozumie, przyzna mu rację, zmieni zachowanie albo naprawi wszystkie konsekwencje krzywdy.

Ważne rozróżnienie: „Nie odpowiadam za to, że ktoś mnie skrzywdził” oraz „mam wpływ na część swoich następnych kroków” mogą być prawdziwe jednocześnie.

Jak rozpoznać mentalność ofiary?

Pierwszym sygnałem może być stałe poczucie braku wpływu. Człowiek widzi przeszkody i ograniczenia, ale trudno mu zauważyć nawet niewielkie decyzje, które nadal może podjąć. Rozwiązania wydają się niemożliwe, niewystarczające albo bezwartościowe, jeżeli nie prowadzą od razu do całkowitego usunięcia problemu. Zamiast pytania: „Co mogę zrobić w obecnych warunkach?” pojawia się przekonanie: „Dopóki świat albo inni ludzie się nie zmienią, nie mam żadnych możliwości”.

Drugim sygnałem jest uogólnianie negatywnych doświadczeń. Jedna porażka może prowadzić do wniosku: „Mnie nigdy nic nie wychodzi”. Zachowanie jednej osoby staje się dowodem, że „nikomu nie można ufać”, a trudność w określonej relacji potwierdza, że „wszyscy zawsze wykorzystują moją dobroć”. Słowa takie jak „zawsze”, „nigdy”, „wszyscy” i „nic” zamykają możliwość dostrzeżenia różnic pomiędzy poszczególnymi sytuacjami.

Kolejną cechą może być uporczywe rozpamiętywanie niesprawiedliwości. Człowiek wielokrotnie wraca do tego, co powiedzieli lub zrobili inni, analizuje ich intencje, odtwarza rozmowy i wyobraża sobie, co powinien był odpowiedzieć. Rozmyślanie sprawia wrażenie rozwiązywania problemu, lecz nie prowadzi do decyzji ani działania. Podtrzymuje natomiast złość, poczucie krzywdy i przekonanie, że wydarzenie wciąż trwa.

Innym sygnałem jest trudność z przyjmowaniem własnego udziału bez popadania w skrajne obwinianie siebie. Każda sugestia, że można zrobić coś inaczej, jest odbierana jak stwierdzenie: „To wszystko twoja wina”. W rezultacie człowiek broni się przed analizą swoich decyzji, ponieważ utożsamia odpowiedzialność z winą, potępieniem i unieważnieniem doznanej krzywdy. Tymczasem przyjęcie odpowiedzialności może oznaczać jedynie rozpoznanie: „Nie spowodowałem tej sytuacji, ale mogę zdecydować, jak odpowiem na nią teraz”.

Wzorcowi może towarzyszyć odrzucanie kolejnych możliwości. Każda propozycja spotyka się z odpowiedzią: „Tak, ale…”. Rozmówca może wtedy podawać coraz więcej rozwiązań, a osoba doświadczająca bezradności coraz dokładniej wyjaśniać, dlaczego żadne z nich nie zadziała. Nie zawsze wynika to ze złej woli. Czasem człowiek próbuje w ten sposób ochronić się przed kolejnym rozczarowaniem, porażką albo koniecznością podjęcia trudnej decyzji.

Może pojawić się również oczekiwanie ratunku z zewnątrz. Człowiek chce, aby ktoś przejął odpowiedzialność, podjął decyzję, rozwiązał konflikt albo usunął wszystkie przeszkody. Kiedy pomoc nie przynosi natychmiastowej zmiany, może czuć się ponownie zawiedziony i opuszczony. Jednocześnie nadmierne wyręczanie odbiera mu możliwość przekonania się, że jest w stanie wykonać część działań samodzielnie.

Skąd bierze się mentalność ofiary?

Taki wzorzec rzadko powstaje dlatego, że człowiek świadomie postanawia być bierny. Częściej rozwija się jako sposób radzenia sobie z doświadczeniami, w których działanie rzeczywiście nie przynosiło rezultatu. Dziecko dorastające w nieprzewidywalnym, przemocowym lub silnie kontrolującym domu może nauczyć się, że wyrażanie potrzeb niczego nie zmienia, sprzeciw jest karany, a bezpieczeństwo zależy od nastroju dorosłych. W takiej sytuacji bierność, podporządkowanie albo odcięcie od własnych potrzeb mogą być rozsądną strategią przetrwania.

Podobne przekonania mogą rozwijać się wskutek wielokrotnych porażek, przewlekłego odrzucenia, długotrwałej choroby, utraty pracy, zależności finansowej, przemocy w związku, zastraszania albo życia w środowisku, w którym człowiek ma bardzo mało realnego wpływu. Im częściej doświadcza on, że podejmowane działania nie przynoszą zmiany, tym łatwiej może wyciągnąć ogólny wniosek: „Moje zachowanie nie ma znaczenia”.

Znaczenie ma również modelowanie. Jeżeli dziecko obserwuje dorosłych, którzy każdą trudność wyjaśniają złą wolą innych, bezustannie czekają na ratunek, nie podejmują decyzji i wielokrotnie powtarzają, że „z takim losem nic nie da się zrobić”, może przejąć podobny sposób opisywania świata. Nie oznacza to jednak, że rodzina jest jedynym możliwym źródłem ani że każdy człowiek wychowany w trudnych warunkach rozwinie taki wzorzec.

Mentalność ofiary może nasilać się również w przebiegu depresji, zaburzeń pourazowych, przewlekłego lęku, obniżonej samooceny albo silnego wyczerpania. Człowiek ma wtedy mniej energii, trudniej mu dostrzec rozwiązania i częściej przewiduje negatywne konsekwencje. W takich przypadkach sama zachęta, aby „wziąć się w garść”, nie rozwiązuje problemu i może zwiększać poczucie niezrozumienia.

Wyuczona bezradność i przekonanie, że nic ode mnie nie zależy

Jednym z mechanizmów pomocnych w rozumieniu mentalności ofiary jest wyuczona bezradność. Jeżeli człowiek wielokrotnie doświadcza sytuacji, w których jego działania nie wpływają na rezultat, może przestać próbować również wtedy, gdy pojawiają się nowe możliwości. Nie jest to zwykłe lenistwo. Umysł wykorzystuje wcześniejsze doświadczenia do przewidywania, czy wysiłek ma sens.

Znaczenie ma sposób wyjaśniania niepowodzeń. Myśl: „Nie zdałem tego egzaminu, ponieważ przygotowywałem się niesystematycznie” pozostawia możliwość zmiany strategii. Myśl: „Nigdy niczego nie potrafię i zawsze będę przegrywać” przedstawia trudność jako trwałą, obejmującą całego człowieka i niemożliwą do zmiany. W drugim przypadku motywacja do kolejnej próby będzie znacznie mniejsza.

Więcej o tym mechanizmie przeczytasz w artykule czym jest syndrom wyuczonej bezradności. Mentalność ofiary i wyuczona bezradność nie są tym samym pojęciem, ale mogą się wzajemnie wzmacniać: przekonanie o braku wpływu prowadzi do bierności, a brak nowych działań uniemożliwia zdobycie doświadczeń pokazujących, że wpływ jednak istnieje.

Co podtrzymuje rolę ofiary?

Utrwalony wzorzec może chronić człowieka przed emocjami, których doświadczenie wydaje się jeszcze trudniejsze niż sama bezradność. Jeżeli spróbuję, mogę ponownie ponieść porażkę. Jeżeli przyznam, że mam wybór, będę musiał podjąć decyzję i zrezygnować z jednej z możliwości. Jeżeli postawię granicę, ktoś może się obrazić, odrzucić mnie albo zaatakować. Stwierdzenie „nic nie mogę zrobić” chwilowo zmniejsza napięcie związane z ryzykiem, niepewnością i odpowiedzialnością.

Znaczenie może mieć także potrzeba uznania krzywdy. Osoba, której cierpienie było wcześniej bagatelizowane, może wielokrotnie opowiadać o niesprawiedliwości, ponieważ wciąż próbuje otrzymać reakcję: „Widzę, co ci zrobiono. To nie było w porządku”. Dopóki nie czuje się usłyszana, propozycje rozwiązań mogą brzmieć jak kolejne unieważnienie. Nie oznacza to jednak, że samo nieustanne potwierdzanie krzywdy wystarczy do odzyskania wpływu.

Wzorzec podtrzymuje również selektywna uwaga. Człowiek szybciej zauważa sytuacje potwierdzające, że inni są niesprawiedliwi, a pomija momenty, w których jego działanie przyniosło rezultat. Może pamiętać trzy przypadki odrzucenia i nie dostrzegać osób, które zachowały się uczciwie. Każde kolejne wydarzenie zostaje włączone do istniejącej historii: „Wiedziałem, że znowu tak będzie”.

Błędne koło mentalności ofiary: krzywda, porażka albo rozczarowanie → myśl „nic ode mnie nie zależy” lub „ludzie zawsze mnie krzywdzą” → smutek, złość i bezradność → rozpamiętywanie, wycofanie albo oczekiwanie ratunku → brak nowego doświadczenia i niewielka zmiana sytuacji → potwierdzenie przekonania, że działanie nie ma sensu.

Czy mentalność ofiary przynosi jakieś korzyści?

Czasem mówi się o „korzyściach z roli ofiary”: otrzymywaniu uwagi, współczucia, pomocy albo zwolnieniu z odpowiedzialności. Takie wyjaśnienie wymaga dużej ostrożności. Słowo „korzyść” może sugerować, że człowiek świadomie udaje cierpienie, aby manipulować innymi. Tymczasem większość psychologicznych strategii ochronnych działa automatycznie i ma jednocześnie krótkotrwałe zalety oraz długoterminowe koszty.

Wycofanie może chronić przed porażką, ale odbiera możliwość sukcesu. Oczekiwanie, że inni podejmą decyzję, zmniejsza chwilowo lęk, ale osłabia samodzielność. Wielokrotne opowiadanie o krzywdzie może przynosić poczucie bycia zauważonym, ale jednocześnie utrzymywać uwagę przy wydarzeniu, którego nie da się już zmienić. Unikanie odpowiedzialności może chronić przed wstydem, lecz uniemożliwia wyciągnięcie wniosków z własnego zachowania.

Dlatego lepiej pytać nie: „Co ta osoba zyskuje, udając ofiarę?”, ale: „Przed jakim zagrożeniem chroni ją ten sposób reagowania i jaki koszt ponosi z jego powodu?” Takie pytanie nie usprawiedliwia ranienia innych ani odrzucania odpowiedzialności, ale pozwala zrozumieć funkcję zachowania bez przypisywania człowiekowi złych intencji.

Mentalność ofiary a złość i poczucie krzywdy

Złość jest naturalną reakcją na przekroczenie granic, przeszkodę, stratę albo niesprawiedliwe traktowanie. Może dostarczać energii do obrony siebie, powiedzenia „nie”, zakończenia krzywdzącej relacji i podjęcia działań naprawczych. Problemem nie jest więc samo odczuwanie gniewu, lecz sposób jego wykorzystywania.

Jeżeli człowiek nie pozwala sobie na bezpośrednie wyrażenie złości, emocja może zmienić się w przewlekłą urazę, wycofanie, bierny opór albo rozpamiętywanie. Zamiast powiedzieć: „Nie zgadzam się na takie traktowanie”, może wielokrotnie opowiadać innym o niesprawiedliwości, czekać, aż druga osoba sama zrozumie swój błąd, albo karać ją milczeniem. Nie odzyskuje w ten sposób granicy, lecz pozostaje psychicznie związany z zachowaniem sprawcy.

Konstruktywna reakcja na złość wymaga ustalenia, czego emocja broni, jakie zachowanie jest nieakceptowalne i co można zrobić bez przemocy wobec siebie lub innych. Więcej o regulowaniu tej emocji przeczytasz w artykule jak radzić sobie ze złością.

Jak mentalność ofiary wpływa na relacje?

W relacjach wzorzec może prowadzić do sytuacji, w której jedna osoba stale przedstawia siebie jako bezradną i pokrzywdzoną, a druga przejmuje rolę ratownika. Początkowo ratowanie daje obu stronom poczucie bliskości: jedna otrzymuje wsparcie, druga czuje się potrzebna. Z czasem pojawia się jednak przeciążenie. Pomagający zauważa, że kolejne rozwiązania są odrzucane, a odpowiedzialność za samopoczucie i decyzje drugiej osoby coraz bardziej spada na niego.

Kiedy zaczyna stawiać granice, osoba funkcjonująca z pozycji ofiary może odebrać to jako dowód odrzucenia: „Nawet ty mnie zostawiasz”, „Nikomu na mnie nie zależy”, „Wszyscy są tacy sami”. Ratownik może wówczas wrócić do wyręczania z poczucia winy. W ten sposób obie strony nieświadomie podtrzymują układ: jedna nie rozwija samodzielności, a druga rezygnuje z własnych potrzeb i bierze odpowiedzialność, która do niej nie należy.

W innych relacjach mentalność ofiary może przyjmować bardziej oskarżającą formę. Każda różnica zdań jest interpretowana jako atak, informacja zwrotna jako upokorzenie, a granica jako egoizm. Człowiek ma wtedy trudność z uwzględnieniem perspektywy drugiej strony, ponieważ przyznanie, że obie osoby mogły przyczynić się do konfliktu, wydaje się zagrożeniem dla jego obrazu siebie jako całkowicie niewinnego.

Jak rozmawiać z osobą, która czuje się bezsilna i skrzywdzona?

Pomocne jest najpierw uznanie emocji i faktów, które rzeczywiście miały miejsce. Można powiedzieć: „Widzę, że to było dla ciebie bardzo trudne”, „Rozumiem, dlaczego jesteś zły” albo „To, co zrobiła ta osoba, nie było w porządku”. Uznanie doświadczenia nie oznacza jednak potwierdzania każdej interpretacji ani przejmowania odpowiedzialności za rozwiązanie całej sytuacji.

Po wysłuchaniu warto skierować rozmowę ku wpływowi: „Co jest teraz najważniejsze?”, „Która część tej sytuacji zależy od ciebie?”, „Jaki najmniejszy krok możesz wykonać?”, „Potrzebujesz, żebym cię wysłuchał, pomógł znaleźć możliwości czy zrobił coś konkretnego?”. Takie pytania pozostawiają sprawczość po stronie osoby, zamiast automatycznie rozpoczynać ratowanie.

Równie ważne są granice. Można wspierać człowieka, ale nie trzeba podejmować za niego każdej decyzji, wykonywać jego obowiązków ani przyjmować odpowiedzialności za jego emocje. Zdanie: „Mogę ci pomóc przemyśleć rozwiązania, ale nie podejmę tej decyzji za ciebie” łączy życzliwość z odpowiedzialnością. Więcej o takim sposobie komunikowania potrzeb przeczytasz w artykule jak być asertywnym i stawiać granice.

Jak wyjść z mentalności ofiary i odzyskać sprawczość?

Zmiana nie polega na wmówieniu sobie, że świat jest sprawiedliwy, wszystkie trudności są łatwe, a człowiek może kontrolować każdy rezultat. Zdrowe poczucie sprawstwa oznacza realistyczne rozpoznawanie zarówno ograniczeń, jak i możliwości. Czasami wpływ polega na rozwiązaniu problemu, czasami na wyznaczeniu granicy, poproszeniu o pomoc, opuszczeniu sytuacji albo zdecydowaniu, że nie będziemy już poświęcać jej całej uwagi.

  1. Oddziel odpowiedzialność za krzywdę od odpowiedzialności za następny krok. Zapisz, kto odpowiada za wydarzenie, którego doświadczyłeś. Następnie zapytaj, za jakie obecne decyzje odpowiadasz już Ty. Możesz nie odpowiadać za zachowanie rodzica, partnera, pracodawcy albo sprawcy, ale możesz mieć wpływ na szukanie wsparcia, ograniczenie kontaktu, zgłoszenie sytuacji, leczenie jej skutków lub ochronę własnych granic.
  2. Oddziel fakty od interpretacji. Faktem może być: „Nie otrzymałem odpowiedzi na dwie wiadomości”. Interpretacją: „Nikomu nigdy na mnie nie zależy”. Faktem: „Nie dostałem tej pracy”. Interpretacją: „Jestem skazany na porażkę”. Interpretacje wpływają na emocje i zachowanie, dlatego warto je rozpoznawać, nawet gdy wydają się oczywistą prawdą. Pomocny może być artykuł jak odróżniać myśli od faktów.
  3. Zbuduj mapę wpływu. Podziel kartkę na trzy części: „nie mam wpływu”, „mam wpływ pośredni” oraz „mam wpływ bezpośredni”. Nie masz wpływu na przeszłość, cudze myśli i to, czy ktoś przyzna się do błędu. Możesz mieć wpływ pośredni na przebieg rozmowy, składając jasną prośbę. Masz bezpośredni wpływ na to, czy podejmiesz rozmowę, gdzie skierujesz uwagę, komu opowiesz o sytuacji i jaki krok wykonasz dzisiaj.
  4. Zacznij od działania wystarczająco małego, aby było możliwe. Poczucie sprawczości często pojawia się po działaniu, a nie przed nim. Nie musisz najpierw poczuć pełnej motywacji i pewności. Czasami pierwszym krokiem jest wysłanie jednej wiadomości, zebranie informacji, zapisanie się na konsultację, wykonanie telefonu, odmówienie jednej prośbie albo poświęcenie dziesięciu minut zadaniu, które było odkładane.
  5. Sprawdź krótkoterminową ulgę i długoterminowy koszt. Zapytaj: „Co daje mi teraz wycofanie, rozpamiętywanie albo czekanie na ratunek?” oraz „Co tracę, jeśli będę reagował w ten sposób przez kolejny rok?”. Strategia może chronić przed lękiem, konfliktem lub porażką, ale jednocześnie ograniczać samodzielność, relacje i możliwość zdobycia nowych doświadczeń.
  6. Ćwicz przyjmowanie odpowiedzialności bez atakowania siebie. Możesz uznać własny błąd bez stwierdzania, że jesteś złym lub bezwartościowym człowiekiem. Zdanie „W tej sytuacji zachowałem się w sposób, który pogorszył problem” otwiera drogę do zmiany. Zdanie „Wszystko przeze mnie, jestem beznadziejny” prowadzi raczej do wstydu i kolejnej bierności.

Ćwiczenie na dziś:
Co wydarzyło się niezależnie ode mnie?
Jaką historię opowiadam sobie o tym wydarzeniu?
Na co nie mam wpływu?
Na co mam choćby 5 procent wpływu?
Jaki konkretny krok wykonam w ciągu najbliższych 24 godzin?

Zmiana staje się bardziej prawdopodobna, gdy człowiek zbiera małe doświadczenia skuteczności. Każde zakończone zadanie, postawiona granica, samodzielnie podjęta decyzja i wytrzymana niepewność dostarczają informacji: „Moje działanie ma znaczenie”. Nie trzeba udowadniać, że można kontrolować wszystko. Wystarczy stopniowo odkrywać, że brak pełnej kontroli nie jest tym samym co całkowity brak wpływu.

Kiedy określenie „mentalność ofiary” może być krzywdzące?

Nie należy używać tej etykiety do uciszania osób mówiących o przemocy, molestowaniu, mobbingu, dyskryminacji, chorobie, ubóstwie albo realnej nierówności władzy. Stwierdzenie: „Przestań robić z siebie ofiarę” może stać się narzędziem unikania odpowiedzialności przez osobę, która rzeczywiście krzywdzi innych. Sprawca może przedstawiać uzasadnioną reakcję na przemoc jako przesadę, narzekanie lub brak dojrzałości.

Nie każda bierność jest również mentalnością ofiary. Może być objawem depresji, reakcji zamrożenia, skutkiem traumy, wyczerpania, przewlekłego bólu, zależności ekonomicznej albo realnego zagrożenia. Osoba pozostająca w przemocowej relacji może mieć znacznie mniej bezpiecznych możliwości, niż wydaje się komuś obserwującemu sytuację z zewnątrz. W takich okolicznościach pierwszym celem nie jest „zmiana nastawienia”, lecz zwiększenie bezpieczeństwa i dostępności wsparcia.

Poczucie sprawstwa nie oznacza też, że człowiek odpowiada za wszystkie rezultaty. Można działać rozsądnie i mimo to ponieść stratę. Można postawić granicę, której druga osoba nie uszanuje. Można ciężko pracować w warunkach, które nadal pozostają niesprawiedliwe. Dojrzała odpowiedzialność obejmuje zarówno własny wpływ, jak i uznanie tego, czego nie można kontrolować.

Jak psychoterapia pomaga odzyskać poczucie wpływu?

Psychoterapia nie powinna polegać na przekonywaniu człowieka, że sam spowodował własne cierpienie. Jej celem jest dokładne rozpoznanie mechanizmu: jakie doświadczenia ukształtowały przekonanie o bezradności, w jakich sytuacjach ono się uruchamia, jakie emocje wywołuje i jakie zachowania powodują, że problem trwa.

W terapii poznawczo-behawioralnej można pracować nad automatycznymi myślami, uogólnieniami i przewidywaniami dotyczącymi braku wpływu. Ważne są również działania behawioralne: stopniowe podejmowanie decyzji, rozwiązywanie problemów, sprawdzanie nowych sposobów reagowania, budowanie granic oraz rezygnowanie z zachowań, które przynoszą krótką ulgę, ale utrzymują bezradność. Jeżeli wzorzec wiąże się z traumą, praca musi uwzględniać bezpieczeństwo, regulację emocji i tempo dostosowane do możliwości konkretnej osoby.

Konsultacja może być pomocna, gdy mimo wielu rozmów i prób ciągle wracasz do przekonania, że niczego nie możesz zmienić, podobne konflikty powtarzają się w kolejnych relacjach, wielokrotnie czekasz, aż inni rozwiążą problem, albo poczucie krzywdy zajmuje większość Twojej uwagi i utrudnia podejmowanie decyzji.

Konsultacja psychologiczna

Odzyskiwanie sprawczości nie oznacza obwiniania siebie

Podczas konsultacji możemy przyjrzeć się temu, gdzie rzeczywiście zabrakło Ci wpływu, co podtrzymuje obecne poczucie bezradności i jakie kolejne kroki są możliwe w Twojej sytuacji.

Sprawdź wolne terminy konsultacji

Konsultacje dla osób dorosłych — online oraz stacjonarnie.

Mentalność ofiary – podsumowanie

Mentalność ofiary nie jest diagnozą ani prostą cechą charakteru. To utrwalony sposób interpretowania wydarzeń, w którym poczucie krzywdy i braku kontroli przesłania dostępne możliwości działania. Może rozwinąć się po doświadczeniach rzeczywistej bezradności, przewlekłym stresie, przemocy, powtarzających się porażkach albo dorastaniu w środowisku, w którym potrzeby i próby samodzielności nie były respektowane.

Wyjście z roli ofiary nie polega na zaprzeczeniu krzywdzie ani przejęciu odpowiedzialności za cudze zachowanie. Polega na oddzieleniu przeszłości od teraźniejszości, faktów od interpretacji, winy od odpowiedzialności oraz braku pełnej kontroli od całkowitego braku wpływu. Zmiana zaczyna się najczęściej nie od wielkiej życiowej decyzji, lecz od małego działania, które dostarcza nowego doświadczenia: „Nie mogę kontrolować wszystkiego, ale to, co robię, ma znaczenie”.

Artykuł ma charakter psychoedukacyjny. Określenie „mentalność ofiary” nie jest diagnozą kliniczną. Podobne zachowania i przekonania mogą pojawiać się w przebiegu depresji, zaburzeń związanych z traumą, przemocy, przewlekłego stresu oraz innych trudności wymagających indywidualnej oceny. Tekst nie zastępuje konsultacji psychologicznej, diagnozy ani psychoterapii.

Źródła

World Health Organization. Clinical Descriptions and Diagnostic Requirements for ICD-11 Mental, Behavioural and Neurodevelopmental Disorders. 2024.

Maier, S.F., Seligman, M.E.P. (2016). Learned helplessness at fifty: Insights from neuroscience. Psychological Review, 123(4), 349–367.

Gabay, R., Hameiri, B., Rubel-Lifschitz, T., Nadler, A. (2020). The tendency for interpersonal victimhood: The personality construct and its consequences. Personality and Individual Differences, 165, 110134.

Rotter, J.B. (1966). Generalized expectancies for internal versus external control of reinforcement. Psychological Monographs: General and Applied, 80(1), 1–28.

Bandura, A. (1977). Self-efficacy: Toward a unifying theory of behavioral change. Psychological Review, 84(2), 191–215.

Watkins, E.R. (2008). Constructive and unconstructive repetitive thought. Psychological Bulletin, 134(2), 163–206.

Podobne wpisy